Pius XII

"Musicae Sacrae Disciplina"

Encyklika do Biskupów oraz innych Ordynariuszy o muzyce kościelnej

25.12.1955

Informacje o dokumencie

Dokument oczekuje na sprawdzenie
  • Źródło przedstawianego tekstu: A. Filaber, Prawodawstwo muzyki kościelnej, wyd. 2, Warszawa 2011, s. 20-34.
Wstęp
Powody wydania Encykliki
Sprawa muzyki kościelnej zawsze leżała Nam bardzo na sercu; dlatego uważaliśmy za stosowne omówić tę sprawę w niniejszej Encyklice oraz szerzej wyjaśnić wiele innych spraw, które wyłoniły się i były omawiane w ostatnich dziesiątkach lat, aby ta nad wyraz wyniosła i szlachetna sztuka z każdym dniem przyczyniała się do coraz okazalszego oddawania czci Bogu i skuteczniejszego wzrostu życia duchowego u wiernych chrześcijan.
Pragniemy jednocześnie dać odpowiedź na pewne życzenia, jakie wielu z Was, Czcigodni Bracia, według swej roztropności przedstawia, jakie też wybitni mistrzowie tej szlachetnej sztuki i znakomici znawcy muzyki kościelnej na odnośnych kongresach poruszali, jakie wreszcie wyłoniły się z doświadczenia życia duszpasterskiego z uwzględnieniem tego wszystkiego, co w miarę postępu osiągnięto w dziedzinie naukowych studiów nad tą sztuką. Jesteśmy pełni nadziei, że to, co św. Pius X mądrze zarządził w swoim piśmie, które słusznie nazwał "kodeksem prawnym muzyki sakralnej"1, otrzyma nowe potwierdzenie i zalecenie oraz nowe naświetlenie wraz ze świeżym uzasadnieniem i to tak, aby przez przystosowanie do dzisiejszych warunków, jak również przez pewne jej wzbogacenie, znakomita sztuka muzyki sakralnej coraz lepiej odpowiadała swemu wzniosłemu zadaniu.
I. Historyczny rozwój muzyki sakralnej
Wśród tylu i tak wielkich darów natury, którymi Bóg, będący Sam w Sobie najdoskonalszą harmonijną jednością, ozdobił ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo swoje2, słusznie znajduje się muzyka, która wraz z innymi sztukami wyzwolonymi przyczynia się do radości i zadowolenia ducha. O niej to trafnie pisał św. Augustyn: "Muzyka, to jest umiejętność czyli zmysł dobrego śpiewania, z łaskawości Bożej udzielona została śmiertelnikom, posiadającym rozumną duszę w celu pociągnięcia ich do wzniosłych rzeczy"3.
Nic więc dziwnego, że śpiew święty i sztuka muzyczna, (jak świadczą o tym dokumenty starożytne i nowsze) zawsze i wszędzie stosowane były w obrzędach religijnych w celu przyozdobienia i upiększenia ceremonii nie wyłączając nawet narodów pogańskich; stąd też od najdawniejszych czasów ta sztuka przede wszystkim służyła oddawaniu czci Prawdziwemu i Najwyższemu Bogu.
Naród wybrany, cudem potęgi Bożej zachowany przed zagładą w Morzu Czerwonym, zaśpiewał Panu hymn zwycięstwa, a Maria, siostra Mojżeszowa obdarzona duchem proroczym śpiewała wspólnie z ludem przy dźwiękach bębna4.
Później, gdy przenoszono arkę Bożą z domu Obededoma, "Dawid, jak i cały dom Izraela tańczyli przed Panem z całej siły przy dźwiękach pieśni i gry na cytrach, harfach, bębnach, grzechotkach i cymbałach"5. Sam król Dawid ustanowił reguły używania muzyki i śpiewu przy sprawowaniu kultu świętego6, co po powrocie z wygnania wznowiono oraz wiernie przestrzegano aż do przyjścia Boskiego Zbawiciela.
W Kościele, założonym przez Boskiego Odkupiciela, śpiew sakralny już od samego zarania był praktykowany i szanowany, o czym jasno świadczy św. Paweł Apostoł, gdy pisze do Efezjan: "Napełniajcie się Duchem przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach i pieśniach duchowych śpiewając i wysławiając Pana w sercach waszych"7; a że podobny zwyczaj śpiewania psalmów również praktykowano na zebraniach chrześcijan, upewnia ten sam Apostoł takimi słowy: "Kiedy się razem zbieracie, każdy z was ma dar śpiewania hymnów..."8.
Tak samo było po upływie czasów apostolskich (jak świadczy Pliniusz, który podaje potwierdzenie od tych, co zaparli się wiary), iż "to było główną ich winą, czy błędem, że mieli zwyczaj schodzić się w oznaczonym dniu przed wschodem słońca i śpiewać pieśń Chrystusową jako Bogu"9. Słowa te prokonsula rzymskiego w Bitynii świadczą dobitnie, że nawet w okresie prześladowań nie zamilkł całkowicie głos Kościoła śpiewającego. Potwierdza to też Tertulian, gdy pisze, że na zebraniach chrześcijan "czyta się Pisma, śpiewa się psalmy, wygłasza się mowy"10.
Śpiew gregoriański
Liczne świadectwa Ojców i Pisarzy Kościoła stwierdzają, że z nastaniem wolności Kościoła psalmy i hymny kultu liturgicznego były niemal w codziennym użyciu, ale tworzono również nowe formy śpiewu sakralnego, nowe rodzaje pieśni, coraz bardziej udoskonalane przez szkoły śpiewacze ("Scholae Cantorum") szczególnie w Rzymie. Poprzednik zaś nasz, błogosławionej pamięci św. Grzegorz Wielki (jak to nam przekazała tradycja) troskliwie zebrał i mądrze uporządkował wszystko, co w spuściźnie zostawili przodkowie, zabezpieczając czystość i integralność śpiewu sakralnego odpowiednimi przepisami i normami.
Stopniowo rzymski sposób śpiewania przeszedł ze świętego Miasta do innych krajów Zachodu, wzbogacając się nie tylko nowymi formami i regułami, lecz także nowym rodzajem śpiewu sakralnego, przez wprowadzenie pieśni religijnej w języku ludowym. Sam zaś śpiew chorałowy, który od św.Grzegorza - swego odnowiciela, zaczął nazywać się gregoriańskim, począwszy od wieku VIII czy IX w prawie wszystkich krajach Europy chrześcijańskiej nie był już jedynym sposobem uświetniania nabożeństw, gdyż wprowadzono w tym czasie do świętych przybytków instrument zwany organami.
Śpiew polifoniczny
Obok chóralnego śpiewu powstaje począwszy od IX wieku śpiew polifoniczny, którego teoria i praktyka z biegiem wieków coraz bardziej się udoskonala, aż wreszcie w XV i XVI w. pod kierunkiem wybitnych mistrzów dochodzi w pewnej mierze do godnej podziwu doskonałości. Również śpiew polifoniczny Kościół otaczał wielkim szacunkiem. Dlatego dopuszczał go chętnie nawet do samych bazylik rzymskich dla większego uświetnienia świętych obrzędów i ceremonii pontyfikalnych. Jego potęga i wspaniałość wzrosła, gdy do głosu śpiewaków oprócz organów dodano dźwięki jeszcze innych instrumentów muzycznych.
Opieka Kościoła nad muzyką
Tak oto sztuka muzyki sakralnej, dzięki poparciu i opiece Kościoła, przebyła z biegiem wieków długą, choć częstokroć powolną i mozolną drogę, jednak stopniowo zdobywała coraz większą doskonałość. Poczynając od prostych i czystych, lecz w swoim rodzaju wysoce doskonałych melodii gregoriańskich, doszło do potężnych i wspaniałych arcydzieł, ozdobionych, upiększonych i doskonale wzbogaconych nie tylko głosami ludzkimi, ale nadto organami i innymi instrumentami muzycznymi.
Tego rodzaju rozwój sztuki muzycznej jasno wskazuje, jak z jednej strony w wysokim stopniu leżało na sercu Kościołowi, aby kult Boży odbywał się coraz okazalej, a ludowi chrześcijańskiemu stawał się coraz przyjemniejszym, a z drugiej - czyni zrozumiałym, dlaczego ten sam Kościół wielokrotnie musiał zapobiegać, by nie przekraczano właściwych granic oraz by razem z prawdziwym postępem nie wdarło się do muzyki sakralnej i jej nie zdeprawowało coś światowego i obcego świętemu kultowi.
Troskliwość papieży
Papieże w ciągu wieków bacznie przestrzegali obowiązku czuwania w tej dziedzinie, a Sobór Trydencki mądrze potępił "taką muzykę, do której, bądź w grze organowej, bądź w śpiewie, wmieszałby się element nieczysty lub zmysłowy"11.
Pomijając innych papieży, Poprzednik Nasz, błogosławionej pamięci Benedykt XIV w Encyklice z dnia 19 lutego 1749 roku o przygotowaniach do Roku Jubileuszowego, z wielką znajomością rzeczy i obfitością argumentów, wezwał w sposób szczególny biskupów, aby wszelkimi sposobami usuwali z muzyki sakralnej nadużycia, jakie zuchwale wdarły się do niej12. Taką samą drogą kroczyli Poprzednicy Nasi: Leon XII, Pius VIII13, Grzegorz XVI, Pius IX, Leon XIII14.
Z całym uznaniem trzeba podkreślić w sposób szczególny, że Poprzednik Nasz: świętej pamięci św. Pius X przeprowadził całkowite odnowienie i reformę muzyki sakralnej zgodnie z odziedziczonymi po przodkach zasadami i normami, które ponownie kazał zachować i zebrał je w jedną całość stosownie do potrzeb czasu15. Podobnie, jak bezpośredni Poprzednik Nasz Pius XI Konstytucją Apostolską "Divini cultus sanctitatem" z dnia 20 grudnia 1928 r.16, tak jak i My Sami Encykliką, która zaczyna się od słów "Mediator Dei" z 20 listopada 1947 r., rozszerzyliśmy i potwierdziliśmy nakazy Naszych Poprzedników17.
II. Zasadnicze prawa rządzące muzyką kościelną
Nikogo to nie dziwi, że Kościół tak czujnie troszczył się o muzykę sakralną. Chodzi tu bowiem nie o zasady estetyki czy techniki, którymi się ma rządzić ta szlachetna muzyczna sztuka, lecz Kościołowi chodzi o to, aby muzykę sakralną uchronić od tego wszystkiego, co by ją mogło uczynić mniej godną do sprawowania posłannictwa tak wielkiej wagi, jakim jest oddawanie czci Bogu.
Zasady ogólne
Muzyka sakralna podlega tym samym prawom i normom, które rządzą wszystkimi rodzajami sztuki religijnej, a nawet w ogóle każdej sztuki.
Dobrze nam wiadomo, że niektórzy artyści, poważnie obrażając pobożność chrześcijańską, ośmielili się w ostatnich czasach wprowadzać do świątyń Bożych swoje utwory, pozbawione wszelkiego natchnienia religijnego, które są całkowicie sprzeczne ze słusznymi zasadami nawet samej sztuki. Stanowisko to godne pożałowania starają się uzasadnić osobliwymi wywodami. Usiłują bowiem dowieść, że wynika ono z istoty i właściwości samej sztuki. Twierdzą mianowicie, że natchnienie kierujące artystą jest rzekomo niezależne, wskutek czego nie wolno go poddawać prawom i normom obcym sztuce, zarówno religijnym, jak i moralnym, gdyż doprowadziłoby to do podkopania godności sztuki, do zahamowania i skrępowania działalności artysty kierowanego świętym natchnieniem.
Takim sposobem argumentowania porusza się sprawę niewątpliwie poważną i trudną, która dotyczy każdej sztuki i każdego twórcy. Nie można jednak tej sprawy rozwiązywać wyłącznie z punktu widzenia sztuki i estetyki, lecz należy ją rozstrzygnąć według zasady najwyższej, jaką jest cel ostateczny. Jest to bowiem święte i nienaruszalne prawo wytyczone dla każdego człowieka i wszelkiej działalności ludzkiej.
Człowiek bowiem jest stworzony i skierowany do swego celu ostatecznego, którym jest Bóg. Jest to prawo oparte o samą naturę i nieskończoną doskonałość Bożą, a jest ono tak ścisłe i tak bezwzględne, że sam Bóg nie może w nim uczynić żadnego wyjątku. To zaś odwieczne i niewzruszalne prawo, nakazuje by zarówno sam człowiek, jak i jego czyny odbijały w sobie nieskończoną doskonałość Bożą, głosząc według swoich możliwości cześć i chwałę Stwórcy. Stąd też człowiek, którego przeznaczeniem jest osiągnięcie tego najwyższego celu, powinien dostosować się do pierwowzoru Bożego i ku niemu kierować wszystkie władze swego ducha i ciała, podporządkowując je ostatecznemu celowi, do którego dąży.
Nawet sztukę i jej wytwory należy osądzić według tego, czy jest zgodna z ostatecznym celem człowieka i czy znajduje się z nim w całkowitej harmonii. Bezsprzecznie sztukę należy zaliczać do najszlachetniejszych przejawów ducha ludzkiego, jako wyrażenie za pomocą ludzkich środków nieskończonego piękna Boga i jako odbicie Jego obrazu.
Z tego powodu albo nie posiada żadnego uzasadnienia, albo też wyrządza Bogu jako Stwórcy i ostatecznemu celowi wielką zniewagą owo utarte powiedzenie: "Sztuka dla sztuki", które, nie uwzględniając wrodzonej każdemu stworzeniu zależności od celu ostatecznego, twierdzi, że sztuka jest wyjęta spod jakichkolwiek innych praw nie wypływających z niej samej. Zatem swoboda artysty nie jest bynajmniej ślepym instynktem, kierowanym jedynie dowolnością i jakąś tylko żądzą nowości. Gdy poddana jest prawu Bożemu, nie traci na wartości, ale doskonali się i uszlachetnia.
Szczegółowe zasady sztuki sakralnej
Jest rzeczą oczywistą, że to, co się odnosi do sztuki w ogóle, ma również zastosowanie i do sztuki religijnej oraz sakralnej. A nawet jeszcze ściślej ją obowiązuje, gdyż sztuka religijna powinna w większym stopniu przyczyniać się do chwały Bożej, gdyż jej zadaniem jest dziełami swymi, wizualnymi lub akustycznymi, zwracać pobożne myśli wyznawców Chrystusa do Boga.
Dlatego nie powinien przykładać ręki do sztuki religijnej taki artysta, który nie wierzy, lub swym życiem wewnętrznym czy zewnętrznym stoi z dala od Boga. Brak mu bowiem tego wewnętrznego wzroku, który pozwalałby widzieć to, czego wymaga Majestat Boży i kult należny Bogu. Nie może również liczyć na to, aby dzieła jego, niezrodzone z przekonań religijnych, mogły tchnąć wiarą i pobożnością, czego domaga się Dom Boży i jego świętość, nawet wówczas, gdyby wykazywały uzdolnienie artystyczne i biegłość techniczną swego twórcy. Tak powstałe dzieła nigdy nie będą godne tego, aby Kościół, który strzeże i decyduje o życiu religijnym, dopuścił je do swych świętych przybytków.
Ten zaś artysta, który sam jest prawdziwie wierzący i prowadzi życie godne chrześcijanina, pod wpływem ożywiającej go miłości Bożej, posługując się danymi przez Stwórcę uzdolnieniami, będzie chciał i potrafił barwami, liniami, dźwiękami i pieśniami tak umiejętnie, słodko i wdzięcznie wyrazić wyznawaną przez siebie prawdę i żywioną pobożność, że samo uprawianie sztuki będzie dla niego życiem z wiary i oddawaniem czci Bogu, a lud będzie nadzwyczajnie pobudzać i zapalać do wyznawania wiary i prowadzenia pobożnego życia.
Takich artystów Kościół zawsze poważał i nadal będzie cenić; otwiera im na oścież podwoje swych świątyń, przyjmując z życzliwością cenny ich wkład, jaki doń wnoszą swoją działalnością artystyczną, dzięki czemu może on skuteczniej sprawować swój urząd apostolski.
Uprzywilejowane stanowisko muzyki sakralnej
Muzyka sakralna jeszcze ściślej podlega tym zasadom, gdyż ma bliższy związek ze czcią oddawaną Bogu. Gdy inne rodzaje sztuki: architektura, malarstwo czy rzeźbiarstwo przygotowują tylko godne miejsce świętym obrzędom, muzyka sakralna spełnia uprzywilejowaną rolę w samym sprawowaniu świętych ceremonii i obrzędów.
Ponieważ muzyka jest jakby współpracownicą świętej liturgii, dlatego Kościół musi pilnie czuwać nad usuwaniem z niej wszystkiego, co by pomniejszało godność kultu świętego, albo mogło przeszkadzać wiernym we wznoszeniu myśli do Boga.
Na tym bowiem polega znaczenie muzyki sakralnej w tak wzniosłym jej zadaniu, że upiększa i przyozdabia swymi przepięknymi melodiami głosy zarówno kapłana, sprawującego świętą Ofiarę, jak i ludu chrześcijańskiego, oddającego chwałę Najświętszemu Bogu, że umysły wiernych swą dziwną siłą i wrodzoną mocą porywa do Boga, liturgiczne modły wspólnoty chrześcijańskiej czyni żywszymi i gorętszymi, dzięki czemu wszyscy mogą żarliwiej, mocniej i skuteczniej uwielbiać Boga w Trójcy Świętej Jedynego i prosić Go o łaski.
Dzięki więc muzyce sakralnej zwiększa się cześć oddawana Bogu przez Kościół w zjednoczeniu z jego Głową - Chrystusem. Wierni, pod wpływem świętych śpiewów zbierają obfite owoce ze świętej liturgii, co okazują godnym chrześcijanina życiem i obyczajami, jak poucza codzienne doświadczenie, a potwierdzają liczne, tak starożytne, jak i nowsze zapisy. Święty Augustyn, mówiąc o śpiewach wykonywanych "płynnym głosem i nader udatnymi melodiami", tak się wyraża: "Czuję, że święte słowa, gdy są śpiewane w ten, a nie inny sposób, budzą w duszach świętszy i gorętszy pęd do żarliwej pobożności, wszystkie zaś uczucia duszy naszej przy swej różnorodności mają swoisty sposób wyrażania się głosem i śpiewem, który nie wiem, jakim tajemniczym z nimi związkiem wzbudza żarliwość"18.
Łatwo stąd wnioskować, że tym większa jest godność i siła muzyki sakralnej, im bliżej się łączy z najwyższym dziełem kultu chrześcijańskiego: z Eucharystyczną Ofiarą Ołtarza. Nic bowiem większego, ani wznioślejszego muzyka nie może dokonać nad to, gdy melodyjnymi tonami towarzyszy głosowi kapłana sprawującego Boską Ofiarę i gdy wraz z ludem radośnie odpowiada na jego wezwanie, a całą świętą czynność opromienia swą szlachetną sztuką.
Do owego wzniosłego zadania, jakie muzyka sakralna spełnia, należy dołączyć i to, że towarzyszy ona i przyozdabia również inne obrzędy liturgiczne, w pierwszym rzędzie odmawianie brewiarza w chórze. Tej zaś muzyce liturgicznej należy się największe poszanowanie i największa chwała.
O muzyce religijnej pozaliturgicznej
Poza muzyką liturgiczną cenić należy również tę sztukę, która choć nie służy bezpośrednio świętej liturgii, to jednak swymi wartościami może przynieść niemałą korzyść religijnemu życiu, dzięki czemu zasługuje w pełni na miano "muzyki religijnej".
Ten rodzaj muzyki sakralnej zwany "ludowym", powstały w Kościele i rozwijany pod opieką Kościoła, może również, jak wskazuje doświadczenie, wywierać wielki wpływ na dusze ludzkie, zarówno wówczas, gdy się go stosuje w świątyniach podczas czynności i obrzędów liturgicznych, jak i wtedy, gdy się nim posługujemy poza obrębem świątyni podczas rozmaitych obchodów i uroczystości. Melodie do tych pieśni, ułożonych przeważnie w języku narodowym, z łatwością, bez żadnego prawie wysiłku utrwalają się w pamięci; razem zaś z melodią przenikają do umysłu słowa i myśli, które dzięki powtarzaniu lepiej się rozumie.
Tym też sposobem chłopcy i dziewczęta, którzy uczą się tych pieśni od najmłodszych lat, znajdują w nich znakomitą pomoc w poznawaniu, pokochaniu i zapamiętaniu prawd wiary. Jest to bardzo pożyteczne w nauczaniu religii. Starszej zaś młodzieży i ludziom dorosłym śpiew taki dostarcza w chwilach odpoczynku czystej i zdrowej przyjemności, uroczystym zebraniom i różnym zgromadzeniom dodaje większej wspaniałości religijnej, a do rodzin chrześcijańskich wnosi świętą radość, miły nastrój i pożytek duchowy. Właśnie religijne śpiewy ludowe mogą być wielką pomocą w apostolstwie katolickim, należy je więc jak najstaranniej pielęgnować i szerzyć.
Skoro wymieniamy liczne korzyści muzyki sakralnej i jej skuteczny udział w apostolstwie, czynimy to w tym celu, aby ci wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób oddają się ćwiczeniom i pielęgnowaniu tego śpiewu, znaleźli w wyrażonym przez nas uznaniu pełną radość i zadowolenie. Wszyscy bowiem, którzy według swych uzdolnień komponują utwory muzyczne, dyrygują nimi bądź też śpiewają je lub grają na instrumentach muzycznych - ci wszyscy poza wszelką wątpliwością pełnią, choć w rozmaity sposób, prawdziwe i istotne apostolstwo, za które też w miarę swojej gorliwości w jego pełnieniu, otrzymają od Chrystusa Pana chwałę i nagrodę należną apostołom. Niech więc cenią sobie ten swój urząd, mocą którego są nie tylko artystami i mistrzami sztuki, lecz nadto sługami Chrystusa i Jego pomocnikami w apostolstwie. Godność tego urzędu niech potwierdzają także wzorowym życiem.
III. Właściwe miejsce i zadanie różnych rodzajów muzyki sakralnej
Skoro tak wielka jest - jak podaliśmy - godność i skuteczność muzyki sakralnej i śpiewu religijnego, należy wszystkie jego części tak starannie i pieczołowicie ułożyć i uporządkować, aby można było szczęśliwie osiągnąć zbawienne skutki.
W pierwszym rzędzie swój wzniosły cel powinien osiągnąć ten śpiew i muzyka sakralna, które się ściśle łączą z liturgicznym kultem Kościoła. Ta zaś muzyka (już dawniej podkreślił to Poprzednik Nasz, św. Pius X) musi posiadać te cechy, co liturgia; w pierwszym rzędzie świętość i piękność formy, z których koniecznie wypływa inna cecha: powszechność19. Ma być święta, czyli nie może zawierać nic światowego ani w swej treści, ani w sposobie wykonania. Tą świętością w wybitnym stopniu odznacza się śpiew gregoriański, używany w Kościele od tylu już wieków i stanowiący jakby jego dziedzictwo. Śpiew ten bowiem, dzięki ścisłemu związaniu melodii ze słowami świętego tekstu, nie tylko jest całkowicie do niego dostosowany, lecz zarazem uwydatnia jego siłę i znaczenie oraz wnika pięknem tonów w dusze słuchaczy. Czyni zaś to środkami prostymi i łatwymi, ale natchnionymi najwyższą i tak świętą sztuką, że wzbudza w każdym szczery podziw, a dla znawców i twórców muzyki sakralnej jest prawie niewyczerpalnym źródłem nowych pomysłów muzycznych.
Wszyscy więc, którym Chrystus Pan powierzył szafarstwo duchowymi skarbami Kościoła, mają obowiązek pilnie strzec tego drogocennego skarbu, jakim jest śpiew gregoriański i hojnie przekazywać go ludowi chrześcijańskiemu.
Dlatego wszystko, co mądrze postanowili i kazali zachowywać Nasi Poprzednicy: św. Pius X, słusznie zwany odnowicielem śpiewu gregoriańskiego20 i Pius XI21 i My również, mając na uwadze te piękne właściwości, jakie posiada śpiew gregoriański, życzymy sobie i nakazujemy zachowywać, by w świętych obrzędach liturgicznych ten śpiew był szeroko stosowany, z wszelką starannością rozwijany oraz godnie i pobożnie wykonywany.
W razie potrzeby tworzenia nowych melodii na uroczystości świeżo ustanowione, zadanie to należy powierzać osobom w tej sztuce doskonałym, z obowiązkiem przestrzegania zasad rdzennego śpiewu gregoriańskiego, aby te nowe utwory dorównywały dawniejszym czystością stylu i wartością artystyczną.
Jeżeli te wskazówki będą dokładnie przestrzegane, stanie się zadość i drugiej właściwości muzyki sakralnej: będzie ona nosiła znamię prawdziwej sztuki. Jeżeli zaś we wszystkich świątyniach na całym świecie zabrzmi czysty i nieskażony śpiew gregoriański, będzie on miał cechę powszechności na równi z liturgią rzymską: wyznawcy Chrystusa, gdziekolwiek się znajdą, rozpoznają te śpiewy jako sobie bliskie i rodzime, dzięki czemu z radością odczują przedziwną jedność Kościoła. Głównie z tego powodu Kościół stanowczo życzy sobie, aby śpiew gregoriański łączył się ściśle z łacińskimi słowami świętej liturgii.
Dobrze nam wiadomo, że Stolica Apostolska z ważnych powodów pozwoliła na pewne, lecz ściśle określone w tej sprawie wyjątki, których stanowczo nie wolno ani szerzej tłumaczyć (latius proferri) czy rozciągać (propagari), ani bez osobnego zezwolenia przenosić do innych okolic. Jednak nawet tam, gdzie można korzystać z tych zezwoleń, ordynariusze miejscowi i inni duszpasterze mają dołożyć wszelkich starań, aby wierni już od dzieciństwa uczyli się śpiewać przynajmniej łatwiejsze i częściej używane melodie gregoriańskie i poznawali, jak się je stosuje przy sprawowaniu świętych obrzędów liturgicznych tak, aby przez to coraz bardziej z każdym dniem uwidaczniała się jedność i powszechność Kościoła. Gdzie zaś podczas uroczystej Mszy świętej po odśpiewaniu świętych tekstów liturgicznych w języku łacińskim istnieje już stuletni lub wywodzący się od niepamiętnych czasów zwyczaj dodawania jeszcze innych pieśni w języku ludowym, ordynariusze miejscowi mogą na to pozwolić, "jeżeli zważywszy okoliczności miejsca i osób, uznają, że zwyczaju tego nie da się usunąć"22. Należy zachować jednak prawa, którym zarządzono, by nie śpiewać w języku narodowym samego tekstu liturgicznego.
Celem umożliwienia śpiewakom i wiernym należytego zrozumienia słów liturgicznych, które łączą się z melodiami gregoriańskimi, pozwalamy sobie powtórzyć zachętę ojców Soboru Trydenckiego, zwróconą szczególnie "do pasterzy i do wszystkich tych, którym jest powierzona troska o dusze, aby często w przerwach między mszami osobiście lub przez innych objaśniali pewne wyjątki z czytanych tekstów mszalnych, wykładali m.in. jakąś z tajemnic tej Najświętszej Ofiary, zwłaszcza w dni najbardziej odpowiednie: w niedziele i święta"23. W naszych czasach da się to przeprowadzić łatwiej i skuteczniej niż w ubiegłych wiekach, gdyż słowa liturgiczne zostały przetłumaczone na języki narodowe a ich wyjaśnienia znajdują się w podręcznych książkach. Dokonane są prawie we wszystkich krajach przez biegłych tłumaczy, dzięki czemu mogą one wiernym skuteczniej pomagać w zrozumieniu i uczestniczeniu w tym, co kapłani odmawiają w języku łacińskim podczas czynności liturgicznych.
Śpiew liturgiczny w innych obrządkach
Łatwo zrozumieć, że to, co pokrótce wyłożyliśmy o śpiewie gregoriańskim, odnosi się głównie do łacińskiego obrządku rzymskiego. Częściowo jednak dotyczy też i śpiewaków innych obrządków, tak zachodnich: np. ambrozjańskiego, gallikańskiego i mozarabskiego, jak i różnego rodzaju wschodnich. Wszystkie one bowiem, podobnie jak wykazują godną podziwu płodność Kościoła w czynnościach liturgicznych i formułach modlitewnych, przechowują również w swym śpiewie liturgicznym cenne wartości, których należy strzec i ochraniać nie tylko przed zniszczeniem, ale także przed zubożeniem i zniekształceniem.
Wśród najstarszych i najwybitniejszych zabytków muzyki sakralnej niewątpliwie, szczególne miejsce przyznać należy różnym obrządkom wschodnim, bowiem ich melodie w wybitnej mierze przyczyniły się do wytworzenia muzyki Kościoła Zachodniego, który tylko odpowiednio dostosował je do charakteru liturgii łacińskiej.
Życzymy więc sobie, aby opracowanie wyboru pieśni świętych obrządków wschodnich, nad czym pracuje już Papieski Instytut Studiów nad Wschodem wspólnie z Papieskim Instytutem Muzyki Sakralnej, szczęśliwie posuwało się naprzód tak pod względem naukowym jak i praktycznym, aby dzięki temu kandydaci do kapłaństwa Obrządków Wschodnich, wyszkoleni w śpiewie sakralnym, gdy tylko zostaną kapłanami, mogli i tym sposobem przyczyniać się do uświetniania Domu Bożego.
Zadania polifonii
Chwaląc i zalecając śpiew gregoriański nie mamy bynajmniej zamiaru usuwać z obrzędów Kościoła świętej polifonii, zwłaszcza, że ona, gdy tylko będzie posiadała wymagane cechy, może również znacznie przyczyniać się do podniesienia wspaniałości kultu Bożego i wzbudzenia w duszach wiernych uczuć pobożności.
Jest powszechnie znaną rzeczą, że wiele utworów polifonicznych, skomponowanych zwłaszcza w XVI wieku, oznacza się tak doskonałym artyzmem, i tak bogatą rozmaitością rodzajów muzycznych, że ze wszech miar są one godne tego, aby towarzyszyły świętym obrzędom Kościoła i je uświetniały.
Jeżeli zaś prawdziwa muzyka polifoniczna z biegiem wieków pochyliła się ku upadkowi, kalana niekiedy melodiami zupełnie świeckimi, to w ostatnich dziesiątkach lat, dzięki niestrudzonej pracy wybitnych znawców muzyki, doznała szczęśliwego jakby odrodzenia przez pilne studiowanie utworów dawnych mistrzów i stawianie ich dzisiejszym muzykom jako wzór do naśladowania i współzawodniczenia z nimi.
Następstwem tego jest fakt, że w bazylikach i kościołach katedralnych oraz zakonnych można było wykonywać ku wielkiej ozdobie świętych obrzędów zarówno znakomite utwory mistrzów dawnych, jak i dzieła kompozytorów współczesnych. Nawet w mniejszych kościołach, wykonuje się prostsze, lecz jakże piękne utwory polifoniczne.
Wysiłki te Kościół darzy swą przychylnością. Sam bowiem, jak wyraził się Nasz Poprzednik świętej pamięci św. Pius X, "cenił zawsze postęp sztuki i sprzyjał mu, dopuszczając - przy zachowaniu prawa liturgicznego - do użytku religijnego wszystko, co dobrego i pięknego wynalazł umysł ludzki w ciągu wieków"24. Te zaś prawa napominają, by w tak poważnej sprawie stosowano daleko idącą roztropność i troskę, by nie wprowadzać do świątyń takich utworów polifonicznych, które przez nienaturalny jakiś i udziwniony rodzaj melodii albo zniekształcają swoją przesadą słowa świętej liturgii, albo obniżają biegłość i talent śpiewaków, oszpecając przy tym kult święty.
Organy i inne instrumenty muzyczne
Te same zasady stosują się również do gry na organach oraz na innych instrumentach.
Pierwszeństwo przed wszelkimi innymi instrumentami w świętych obrzędach mają organy. Ich brzmienie bowiem nadzwyczaj harmonizuje ze śpiewami i obrzędami sakralnymi dodając im wspaniałości i artyzmu, wzniosłością zaś swoją i słodyczą wzrusza serca wiernych, napełnia je radością i mocno pociąga ku Bogu i rzeczom wyższym.
Oprócz organów dopuszczalne są jeszcze inne instrumenty muzyczne, przyczyniające się skutecznie do osiągnięcia wzniosłego celu, jaki ma przed sobą muzyka sakralna.
W użyciu ich nie może być nic hałaśliwego czy krzykliwego, gdyż to uchybiałoby świętym czynnościom i powadze miejsca.
Wśród instrumentów muzycznych dopuszczonych do użytku w kościele podczas nabożeństw liturgicznych pierwszeństwo mają instrumenty smyczkowe, ponieważ zarówno same, jak i z towarzyszeniem organów albo innych instrumentów doskonale oddają uczucia radości lub smutku.
Poza tym na temat rodzajów muzyki, których nie należy usuwać z kultu religii katolickiej, My sami jasno i wyraźnie wypowiedzieliśmy się już w Encyklice "Mediator Dei": "Jeżeli nie zawierają niczego, co by trąciło światowością, niczego niewłaściwego ze względu na świętość miejsca i czynności liturgiczne, ani nie wywodzą się z czczej pogoni za oryginalnością i niezwykłością, to trzeba otworzyć im nasze kościoły, gdyż mogą przyczynić się niemało do uświetnienia obrzędów świętych i do podniesienia myśli, a jednocześnie do rozniecenia prawdziwej pobożności w duszach"25.
Wydaje się zbyteczną rzeczą ostrzegać, że gdyby siły do podjęcia tych zadań były niewystarczające, należy raczej ich zaniechać, niż pomniejszać godność kultu Bożego i świętych zebrań słabą realizacją.
Zalety i właściwe miejsce śpiewu religijnego w języku ojczystym
Oprócz śpiewów ściśle związanych ze świętą liturgią Kościoła są jeszcze, jak już wspominaliśmy, religijne śpiewy ludowe, ułożone przeważnie w języku potocznym, a pod względem muzycznym wywodzące się często ze śpiewu liturgicznego. Ponieważ pieśni te są wytworem umysłu i uczucia różnych narodów, nic dziwnego, że zależnie od charakteru owych ludów i krajów, znacznie różnią się między sobą.
Aby te śpiewy przynosiły duchowe owoce i korzyści ludowi chrześcijańskiemu, muszą przede wszystkim być całkowicie zgodne z nauką katolicką, dokładnie ją wyrażać i tłumaczyć. Powinny posługiwać się językiem łatwym i mieć możliwie prostą melodię, strzec się udziwnień oraz pustej i zbędnej frazeologii i chociaż są zazwyczaj krótkie i łatwe, powinna je cechować pewna powaga i religijne namaszczenie.
Święte pieśni ułożone w taki sposób, a pochodzące z głębi ducha narodowego będą głęboko wzruszały i budziły pobożne uczucia, gdy zaś w czasie nabożeństwa będzie je wykonywała jednocześnie cała rzesza wiernych, niewątpliwie mocno zwrócą ich dusze ku wzniosłym rzeczom.
Dlatego, chociaż nie wolno ich śpiewać bez specjalnego zezwolenia Stolicy Świętej, jak już wyżej zaznaczyliśmy, podczas uroczyście śpiewanej Ofiary Eucharystycznej, to w czasie mniej uroczystej liturgii mszalnej mogą bardzo przyczynić się do tego, aby wierni byli na niej nie jako niemi widzowie, lecz aby w świętej czynności uczestniczyli umysłem i głosem, łącząc własne pobożne uczucia z modlitwami kapłana. Ważne jest jednak, aby te śpiewy przynajmniej ogólną swą treścią odpowiadały odnośnej części Mszy świętej, jak to (ku naszej radości) w wielu katolickich krajach świata już się praktykuje.
W obrzędach zaś ściśle liturgicznych religijne śpiewy ludowe, jeżeli posiadają właściwe sobie cechy - jak już mówiliśmy - mogą znakomicie przyczynić się do zbawiennego oddziaływania na lud chrześcijański: pouczać go, wpajać ducha pobożności i napełniać świętą radością nie tylko wewnątrz świątyni, lecz także poza jej ścianami, szczególnie podczas religijnych obchodów, pielgrzymek do miejsc świętych lub podczas narodowych i międzynarodowych zjazdów religijnych. W sposób szczególny śpiewy te, jak wielokrotnie potwierdza codzienne doświadczenie, będą pożyteczne przy nauczaniu chłopców i dziewcząt prawd wiary katolickiej, na spotkaniach wspólnot młodzieżowych oraz bractw religijnych. Dlatego, Czcigodni Bracia, nie możemy postąpić inaczej, jak tylko usilnie Wam polecić, abyście tego rodzaju śpiew troskliwie popierali i szerzyli w powierzonych Wam diecezjach. Niech służą Wam pomocą ludzie doświadczeni w tych sprawach, którzy, o ile to nie zostało jeszcze wykonane, pieśni te zbiorą w jedną całość, aby wierni mogli się ich łatwiej nauczyć, należycie wykonywać i dobrze zapamiętać.
Niechaj nie zaniedbują wykonywania śpiewów w języku ojczystym ci, którzy zajmują się wychowaniem chłopców i dziewcząt, a w szczególności wychowawcy młodzieży katolickiej. Niechaj też posługują się nimi wychowawcy młodzieży katolickiej. Dzięki temu bowiem stanie się zadość pragnieniu wszystkich, aby piosenki świeckie, które czy to ze względu na nieodpowiednią melodię, czy też na słowa często niemoralne stanowiące niebezpieczeństwo dla młodzieży chrześcijańskiej, zostały usunięte i zastąpione takimi pieśniami, które budzą czyste i niewinne zadowolenie, a jednocześnie umacniają wiarę i pobożność. W ten sposób lud chrześcijański zacznie już tu na ziemi śpiewać ową pieśń pochwalną, którą później będzie śpiewał wiecznie w niebie: "Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!"26.
O śpiewie w krajach misyjnych
To, co dotąd zostało podane, odnosi się głównie do tych narodów należących do Kościoła rzymsko-katolickiego, w których wiara jest już należycie ugruntowana. Wszakże w krajach misyjnych nie da się tego wszystkiego przeprowadzić w całości, dopóki nie wzrośnie znacznie liczba chrześcijan, nie zbuduje się obszerniejszych świątyń, a do szkół założonych przez Kościół, nie będzie uczęszczała odpowiednia ilość dzieci chrześcijańskich i wreszcie: dopóki nie będzie wystarczającej ilości sług ołtarza w stosunku do zachodzących potrzeb.
Niemniej jednak usilnie wzywamy wszystkich pracowników apostolskich trudzących się gorliwie na rozległych terenach winnicy Pańskiej, aby to zadanie zaliczyli do najważniejszych trosk swego powołania. Wiele bowiem ludów, wśród których pracują misjonarze, nad wyraz lubuje się w muzyce, a swe obrzędy przy oddawaniu czci bałwanom ozdabia śpiewem sakralnym. Nie byłoby więc rzeczą roztropną ze strony głosicieli prawdziwej wiary lekceważyć i zaniedbywać tak skutecznej pomocy w swym apostolstwie.
Niechaj przeto głosiciele Ewangelii w krajach pogańskich budzą zamiłowanie do śpiewu religijnego, stosownie do upodobań ludów powierzonych ich pieczy. Niechaj w swej pracy chętnie go szerzą, czyniąc to w ten sposób, aby ludy budzące niejednokrotnie podziw dla swych pieśni religijnych wśród narodów cywilizowanych, przeciwstawiały pieśniom pogańskim podobne pieśni chrześcijańskie, w których opiewałyby prawdy wiary, życie Chrystusa Pana, Najświętszej Panny i chwałę wybrańców Bożych. Niechaj misjonarze pamiętają również i o tym, że Kościół już od swego zarania, wysyłając swoich głosicieli Ewangelii do krajów nie oświeconych jeszcze światłem prawdziwej wiary, wraz ze świętymi obrzędami zanosił tam i śpiewy gregoriańskie. Czynił zaś to w tym celu, aby ludy mające zostać chrześcijańskimi, pociągnięte słodyczą tych melodii, łatwiej były pobudzane do przyjęcia prawd wiary chrześcijańskiej.
IV. Wskazania praktyczne
Starannie korzystajcie, Czcigodni Bracia, z tych wszystkich pomocy, które Wam podsuwa wysoki Wasz Urząd, od Chrystusa Pana powierzony i przez Kościół Wam nadany, a które, jak stwierdza doświadczenie, w wielu kościołach całego świata chrześcijańskiego są stosowane z wielkim pożytkiem, aby to wszystko, co za przykładem Poprzedników w tej Encyklice zaleciliśmy lub nakazaliśmy, wydało pożądane owoce. Przede wszystkim postarajcie się, aby w kościele katedralnym, a w miarę możliwości, w innych znaczniejszych kościołach waszych diecezji, był odpowiedni zespół śpiewaczy ("Schola Cantorum"), który by jednocześnie był wzorem i zachętą do pilnego pielęgnowania i doskonalenia śpiewu kościelnego.
Gdzie zaś nie można by było założyć takiego zespołu śpiewaczego z powodu trudności dobrania odpowiedniej liczby chłopców-śpiewaków, zezwala się, aby "mieszany zespół mężczyzn i kobiet lub dziewcząt w miejscu na to specjalnie przeznaczonym znajdującym się na zewnątrz prezbiterium mógł wykonywać teksty liturgiczne podczas uroczystej Mszy świętej, byleby mężczyźni byli całkowicie oddzieleni od kobiet i dziewcząt, z wykluczeniem wszelkiej niestosowności, za co są odpowiedzialni w sumieniu ordynariusze"27.
Z wielką pilnością należy się zatroszczyć też o to, aby kandydatów do kapłaństwa, wychowujących się w Waszych seminariach i domach misyjnych czy zakonnych, kształcili teoretycznie i praktycznie w dziedzinie muzyki sakralnej i śpiewu gregoriańskiego posiadający odpowiednie umiejętności, którzy przy tym prowadzą moralne życie i sumiennie poddają się nakazom i wskazówkom Stolicy Apostolskiej.
Jeżeli wśród alumnów seminariów i domu zakonnego znajdują się osoby, mające uzdolnienie i zamiłowanie do muzyki, niechaj przełożeni seminariów lub kolegiów powiadomią Was o tym, abyście mogli dać im możność lepszego rozwinięcia swych zdolności przez wysłanie ich do Papieskiego Instytutu Muzyki Sakralnej w Rzymie, albo do innej wyższej uczelni muzycznej. Ważne, aby kandydaci odznaczali się walorami moralnymi, które pozwalałyby mieć nadzieję, że będą przykładnymi kapłanami. Również trzeba zatroszczyć się o to, aby ordynariusze miejscowi i przełożeni zakonni mieli kogoś, kto by im w tak ważnej sprawie służył pomocą. Sami bowiem obciążeni wieloma innymi obowiązkami, z trudem tylko mogliby tym się zajmować.
Byłoby najlepiej, gdyby w gronie komisji do spraw sztuki kościelnej znalazł się ktoś dobrze obeznany z muzyką i śpiewem religijnym; kto szczegółowo śledziłby życie muzyczne w diecezji i informował o nim ordynariusza oraz przekazywał do wykonania jego zarządzenia i polecenia.
Jeżeli na terenie diecezji istnieje któreś ze stowarzyszeń mających za zadanie pielęgnowanie muzyki kościelnej, a uznawane i polecone przez Papieży, niechaj ordynariusz według swej roztropności posługuje się nim w wypełnianiu swoich zadań.
Podobne zatem pobożne stowarzyszenia, założone w celu kształcenia ludu w muzyce sakralnej lub dla wnikliwszego zgłębiania tej sztuki, mogą wybitnie przyczynić się zarówno słowem jak i przykładem do rozwoju muzyki kościelnej. Popierajcie przeto, Czcigodni Bracia, te stowarzyszenia i darzcie je życzliwością, by wykazywały one jak najwięcej zaangażowania, by były kierowane przez jak najlepszych i należycie uzdolnionych mistrzów, a przez to w całej diecezji szerzyły znajomość muzyki sakralnej i śpiewu religijnego oraz rozbudzały zamiłowanie do ich wykonywania, zawsze zgodnie z obowiązującymi przepisami Kościoła i całkowitym względem Nas posłuszeństwem.
Zakończenie Encykliki
Powodowani ojcowską troskliwością przedłożyliśmy obszerniej postawione wyżej zagadnienia. Teraz, Czcigodni Bracia, żywimy niezłomną nadzieję, że całą pasterską gorliwością dołożycie wszelkich starań do sprawy, która tak bardzo skutecznie przyczynia się do godniejszego i wspanialszego sprawowania kultu Bożego.
Spodziewamy się również, że ci, którzy pod waszym kierunkiem zajmują się sprawami muzyki kościelnej, znajdą w niniejszej Encyklice zachętę do pełnienia tego ważnego apostolstwa gorliwiej i z jeszcze większym zapałem.
Skutek będzie taki, że ta, tak szlachetna i ceniona sztuka we wszystkich okresach życia Kościoła także za naszych czasów znowu rozkwitnie prawdziwą świętością i doskonałością, oraz ze swej strony sprawi, że dzieci Kościoła ożywione silniejszą wiarą, żywszą nadzieją i gorętszą miłością, nie tylko będą godnie oddawały cześć Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu w kościołach poświęconych Jego czci, ale i w domach oraz na zebraniach z wyznawcami tej samej wiary urzeczywistnią słowa św. Cypriana, pisane do Donata: "Niechaj wśród skromnej biesiady rozbrzmiewa śpiew psalmów, a jeżeli masz dobrą pamięć i piękny głos, spełniaj to według przyjętego zwyczaju, a uraczysz w ten sposób drogie ci osoby ucztą duchową, wprawiając w zachwyt uszy słodką muzyką religijną"28.
Tymczasem zaś, w oczekiwaniu coraz obfitszych i bardziej radosnych owoców wypływających z tych Naszych napomnień, w dowód Naszej życzliwości, w celu uproszenia łask niebieskich udzielamy z głębi serca Błogosławieństwa Apostolskiego Wam, Czcigodni Bracia, każdemu z osobna, również owieczkom, powierzonym Waszej pieczy, a w sposób szczególny tym, którzy, działając zgodnie z Naszą wolą, zajmują się szerzeniem muzyki sakralnej.
Podpisano w Rzymie, u św. Piotra, dnia 25 grudnia, w Uroczystość Narodzenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Roku Pańskiego 1955.
PIUS XII Papież
Przypisy
1 Motu Proprio “Inter pastoralis officii sollicitudines": Acta Pii X, vol.I, s. 77.
2 Rdz 1, 26.
3 Epist. 161, “De origine animae hominis", 1, 2: P.L. XXXIII, 725.
4 Wj XV, 1-21.
5 II Sm 6, 5.
6 I Krn 23, 5; 25, 2-31.
7 Ef. 5, 18; Kol. 3, 16.
8 I Kor. 14, 26.
9 Pliniusz: "Epist." X 96, 7.
10 Tertulian: “De anima", c.9: P.L., II, 701; i “Apol." 39: P.L. 1, 540.
11 Sobór Trydencki, Sesja XXII, Dekret o tym, co należy zachować, a czego należy unikać w odprawianiu Mszy św.
12 Benedykt XIV: Litt. enc. “Annus qui": Opera omnia, t. 17, 1, s. 16.
13 Litt. Apost. “Bonum est confiteri Domino", z dn. 2 VIII 1828. Bullarium Romanum, t. IX, s. 139 nn.
14 Acta Leonis XIII, t. XIV, 1895, s. 237-247; AAS XXVII, 1894, s. 42-49.
15 Acta Pii X, vol. I, 75-87; AAS XXXVI 1903-4, s. 329-339; 387-395.
16 AAS XXI, 1929, s. 33 nn.
17 AAS XXXIX, 1947, s. 521-595.
18 Św. Augustyn, "Wyznania", lib. X, c. 33, P.L., XXXII, s. 799
19 Acta Pii X, s. 78.
20 List do kard. Respighi, Acta Pii X, s. 73 nn.; AAS 1903-4, ss. 325-329; 395-398.
21 Pius XI, Konstytucja Apostolska "Divini cultus":, AAS XXI (1929), s. 33 nn.
22 Codex Iuris Canonici, can. 5.
23 Sobór Trydencki, Sesja XXII, “De sacrificio Missae", c. VIII.
24 Acta Pii X, 1. c. s. 80.
25 AAS XXXIX, 1947, s. 590.
26 Ap. 5, 13.
27 Dekret Świętej Kongregacji Obrzędów nr 3964; 4231.
28 Św. Cyprian: "List do Donata" (Epist. 1, n. XVI): P. L., 4, 227.