Ks. Andrzej Filaber
Muzyka świecka w liturgii
(2017)

  • Kategoria tekstu: Anamnesis
  • Źródło przedstawianego tekstu: Anamnesis 88 (2017)
  • Dokument oczekuje na sprawdzenie
  • Tytuł tekstu może się różnić od wersji drukowanej ze względu na standaryzację dla potrzeb wyszukiwarki.

Autor

Index:
Prefiks:
Nazwisko:
Imię:
Sufiks:
Autor red.:
Autor pomocn.:

Tytuł

Tytuł:
Podtytuł:

Tagi

Inne

Dostęp: (open/limited/closed)
Status:
Źródło:
Uwagi:

PYTANIE:

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

zwracam się z pytaniem o wykorzystywanie muzyki "świeckiej" w czasie Eucharystii. Czasem mają miejsce uroczystości rodzinne (rocznice ślubu itd.), kiedy to ktoś z członków rodziny chce zaśpiewać utwór, aby "umilić" ten czas. Niech to będzie, powiedzmy "Hallelujah" L. Cohena. Tekst utworu - mimo, że tematycznie związany - w żaden sposób nie jest utworem sakralnym czy przeznaczonym do wykorzystywania w trakcie nabożeństw czy Eucharystii. Dlatego pytam: czy jest to zakazane ze względu na świętość Eucharystii? Bo zachodzi tutaj chyba pomieszanie sacrum i profanum. I to samo pytanie dotyczy wykonywania tego typu utworów w kościele, ale nie w czasie Eucharystii, ale np. po niej? Mam nadzieję, że dość jasno opisałam ten problem. Już teraz dziękuję za odpowiedź.

Z wyrazami szacunku Klaudia Miśkowicz

ODPOWIEDŹ:

Szanowna Pani,

Kościół od początku troszczył się o właściwy śpiew w liturgii. W epoce panowania chorału gregoriańskiego nie było wątpliwości dotyczących repertuaru. Dopiero wraz z powstawaniem muzyki świeckiej i próbami wprowadzania jej do liturgii odnotowujemy zabieranie głosu przez papieży w sprawie śpiewu liturgicznego. Pierwszy raz w historii Kościoła na ten temat głos zabrał papież Jan XXII. W dekrecie Docta Sanctorum Patrum z 1322 roku wypowiedział się przeciwko świeckości muzyki kościelnej. Bardzo wyraźnie podkreślają to stanowisko dokumenty Kościoła po Soborze Watykańskim II. Powtarzają często zdanie zapisane w motu proprio św. Piusa X O Muzyce Świętej Inter Pastoralis Officii Sollicitudines: "Muzyka kościelna powinna w najwyższym stopniu posiadać cechy właściwe liturgii, a mianowicie: świętość i piękność formy, z których wynika koniecznie inna jej cecha, powszechność. Powinna być świętą, a więc wykluczać wszelką świeckość, nie tylko w samej sobie, ale też i w sposobie, w jaki zostaje przez wykonawców oddaną". Nawet sposób wykonywania nie powinien naśladować świeckich wzorów.

Cel muzyki liturgicznej jest taki sam, jak cel całej liturgii: chwała Boża i uświęcenie Ludu Bożego. Muzyka sakralna sprzyja odkrywaniu Boga, a nieraz także ponownemu zbliżeniu się do Niego. Już w czasach św. Hieronima (II połowa IV wieku) obawiano się w Kościele próżności i powierzchowności, przenoszącej ekstatycznego ducha teatru i muzyki kultowej w sferę liturgii, która domaga się od człowieka pokory, otwartego serca oraz umiejętności słuchania, a nie zyskiwania aplauzu i zapewniania złudnej frekwencji. Ta "pokusa" nie zmienia się pomimo zmiennych uwarunkowań kulturowych.

Współczesna, globalna cywilizacja wytworzyła swoją własną kulturę, którą nazywamy kulturą masową - popkulturą. Samo określenie kultura masowa wskazuje na dążenie do uzyskania jak największego zasięgu oddziaływania. Popkultura podporządkowana jest kryteriom zysku i rozrywki, "myślenie" kategoriami sukcesu. Muzyka pop jest banalna, niewymagającą od odbiorcy zbytniego wysiłku.

Język popkultury przenika do muzycznej twórczości religijnej w piosenkach religijnych. Są one przeznaczone na różne okazje: pielgrzymki, spotkania modlitewne, Światowe Dni Młodzieży itp., w których piosenka religijna pełni ważną rolę. Może przynieść wiele autentycznego dobra. Dopóki piosenka religijna (tworzona według reguł właściwych kulturze masowej), funkcjonuje poza liturgią, na ogół nie budzi wątpliwości. Rodzą się one wówczas, gdy muzyczne "produkty" kultury masowej są włączane do liturgii. To znaczy, że każdy śpiew religijny jest traktowany jako liturgiczny.

Niezbędna jest "odwaga sprzeciwu", jak się wyraził papież Benedykt XVI. Wielu duszpasterzy w imię tzw. "racji duszpasterskich" bagatelizuje wszelkie normy rządzące muzyką liturgiczną, kierując się zasadą "duszpasterskiego pragmatyzmu" (to jest dobre, co przynosi sukces, np. przyciąga młodzież), nie patrzy na stosowane środki. Przy takim sposobie myślenia każdy rodzaj muzyki wykonywany w liturgii uznawany jest za wartościowy, o ile służy dziełu ewangelizacji. To jest po prostu populizm w liturgii. Tymczasem w Kościele nie możemy ulegać modzie. Liturgia ma być piękna, dająca możliwość zachwytu, poruszająca człowieka swoją głębią, ale nie "atrakcyjna". Prawdziwa sztuka ma siłę oddziaływania swoją głębią. Istotą działania duszpasterskiego powinna być troska o wymiar celebracji z prawdziwą muzyką liturgiczną, a nie poszukiwanie spektakularnych "nowości". Nadawanie liturgii odpowiedniej "jakości" jest dużo trudniejsze niż działania populistyczne.

Fundamentem stosowania dobrej muzyki jest właściwy stosunek do liturgii, sakralny (święty), tzn. wyłączony ze świata rzeczy zwykłych. Muzyka liturgiczna to jest Musica sacra. Przeciwieństwem sacrum jest profanum. Kardynał J. Ratzinger napisał: Liturgia jako szczególny obszar modlitwy powinien być oazą wysokiej sztuki muzycznej "liturgicznie dostosowanej" tzn. mającej wartość artystyczną, a równocześnie uwzględniającej wymogi liturgii określone przez prawo. Musi być zrozumiała, choć zawsze pozostanie misterium sacrum. Jan Paweł II w przemówieniu do artystów w 1983 roku mówił: liturgia w pewnym sensie sama chce być dziełem sztuki, czerpiącym inspirację z wiary, angażując wszystkie siły twórcze zawarte w architekturze, w sztukach plastycznych, w muzyce, w poezji. My musimy mieć zawsze pragnienie, aby Panu Bogu ofiarowywać zawsze to, co najpiękniejsze i najdoskonalsze.

Rozwinąłem nieco swoja odpowiedź, aby nie tylko wprost negatywnie ocenić opisywane przez Panią próby wprowadzania muzyki świeckiej do liturgii, lecz zachęcić również do refleksji: dlaczego Kościół wskazuje takie, a nie inne normy.

Nieco swobodniej można dobierać repertuar wykonywany po liturgii, ale zawsze ma być to muzyka religijna. Kościół jest miejscem świętym i służy chwale Bożej także wtedy, gdy nie jest w nim w danej chwili celebrowana liturgia. W żadnym wypadku nie można traktować kościoła jako sali koncertowej w celu, jak to Pani pisze, "umilenia czasu". Należy dodać, że mamy nawet zachętę Stolicy Apostolskiej do organizowania koncertów muzyki religijnej, które z odpowiednim komentarzem pastoralnym służą duchowemu pożytkowi wiernych. Wszystko ad maiorem Dei gloriam.

Z wyrazami szacunku
Ks. prof. dr hab. Andrzej Filaber