Ks. Dominik Ostrowski
Prace nad nowym Mszałem (I)
(2020)

  • Kategoria tekstu: Oremus
  • Źródło przedstawianego tekstu: Oremus Nr 7 (286) 2020
  • Dokument sprawdzony
  • Tekst opublikowany w "Oremus" 286. Tytuł tekstu dostosowany do potrzeb strony. Dodano tytuły redakcyjne.

Autor

Index:
Prefiks:
Nazwisko:
Imię:
Sufiks:
Autor red.:
Autor pomocn.:

Tytuł

Tytuł:
Podtytuł:

Tagi

Inne

Dostęp: (open/limited/closed)
Status:
Źródło:
Uwagi:

[Pytanie – tyt. red.]

Dlaczego tak bardzo przedłużają się prace nad nowym Mszałem? (1)

[Odpowiedź – tyt. red.]

Pytanie jest zrozumiałe, jeśli policzyć, że od daty publikacji trzeciej edycji łacińskiego Mszału Rzymskiego (2002 r.) mija już 18 lat, a pogłoski o rychłym wydaniu polskiej wersji krążą w Kościele w Polsce od lat kilkunastu. Przyzwyczajeni do błyskawicznego dziś tempa publikacji niektórych książek, myślimy, że Mszał powinien się ukazać dawno temu, a przygotowanie nowego tłumaczenia lub korekty dotychczasowego tekstu nie trwać wiele lat.

Mszał Rzymski to księga zawierająca wiele mniejszych elementów: ponad 650 formularzy mszalnych, z których każdy składa się z 3-5 mniejszych tekstów (kolekta, modlitwa nad darami, modlitwa po Komunii, antyfona na wejście, antyfona na Komunię); są też większe teksty euchologijne (prefacje, modlitwy eucharystyczne, dłuższe i krótsze błogosławieństwa), do tego wielka liczba rubryk, czyli tekstów drukowanych na czerwono, będących wskazówkami dla celebransa i uczestników (najczęściej są one krótkie, ale nierzadko stanowią dłuższe wstępy do całego okresu liturgicznego lub szczególnej celebracji, z podaniem obowiązujących zasad). Wszystkich tych "porcji" tekstów, łącznie z tekstami własnymi dla Polski, jest w Mszale ogółem ponad 15 tysięcy.

Przygotowanie nowego tłumaczenia jednego formularza mszalnego trwa średnio około 45 minut, obejmując wstępną analizę tekstu i jego przekład. Gdyby przemnożyć to automatycznie przez ilość formularzy w Mszale (ok. 450 formularzy pełnych i ok. 200 skróconych), z dodaniem czasu na pracę nad tekstami dodatkowymi (jak Obrzędy Mszy, rubryki, błogosławieństwa i in.), dałoby to około 1000 godzin pracy – i po pięciu miesiącach pracy jednej osoby w wymiarze 8 godzin dziennie mielibyśmy nowy przetłumaczony Mszał. Praca nad nim nie jest jednak zajęciem indywidualnym, lecz komisyjnym, a powierzona została Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski, której członkami są wybrani biskupi, a konsultorami wybrani przez episkopat przedstawiciele środowiska liturgicznego w kraju.

Praca jest prowadzona w trzech etapach: teksty są wstępnie tłumaczone przez wyznaczonych konsultorów, następnie propozycje zostają przesłane do pozostałych uczestników prac w celu zaopiniowania, wreszcie po ewentualnym naniesieniu uwag tekst jest przedstawiany na zebraniu Komisji do dyskusji i zatwierdzenia.

Przygotowane tłumaczenie jest przedstawiane Komisji liturgicznej do oceny z uwzględnieniem głośnej lektury tekstu, sprawdzenia zdatności tekstu do ewentualnego użycia ze śpiewem, a przede wszystkim zgodności z duchem tekstu oryginalnego i ewentualnym zastosowaniem adaptacji, jeśli tekstu nie da się z łaciny przełożyć dosłownie. Głośna lektura tekstu okazuje się niezwykle ważna, ponieważ może on pozornie wydawać się całkiem poprawny, ale przy recytacji wychodzą jego słabości. Przykładem jest jedna z obecnie używanych modlitw, w której prosimy Boga: "abyś przebaczył winy, które popełniliśmy wskutek ludzkiej ułomności. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa". Modlitwa piękna, ale zakończenie fatalne – w recytacji możemy usłyszeć, że te winy "popełniliśmy wskutek ludzkiej ułomności przez Chrystusa...", i niechcący ocieramy się już o herezję. Dlatego potrzebny jest również czas na wybrzmienie tekstu.